MuzykaFilmowa.pl

Nick:scoreman Dodano:2007-07-27 20:06:08 Wpis:Dobrze, że na końcu recenzji pada prawdziwa ocena wartości tej płyty, czyli 4. Jak sam autor napisał, to ocena za muzykę. A ta jest najważniejsza. Ucinanie oceny o jeden tylko za nietrafione wydanie to chyba przesada. Muzyka na płycie bardzo ciekawa. Znakomicie wkomponowuje się w obraz. To samo tyczy się kompozycji Davida Arnolda. Jego muzyka genialnie oddaje klimat i komizm w kilku momentach filmu. Też uważam, ze można było podzielić tę suitę na kilka drobniejszych kawałków, ale mimo to tę kompozycję uważam za udaną (na 4). Temat przewodni Arnolda znakomity. Powalający jak cała ta komedia.
Nick:x Dodano:2007-07-27 17:40:28 Wpis:Ścieżka wprowadza nową jakość do tej serii. Wbrew recenzji, dość dobrze sprawdza się w filmie. Ma porywający temat przewodni, którym jest utwór "Fireworks". Mi osobiście akurat ta ścieżka bardziej podchodzi niż "Czara Ognia" Doyle'a, która wydała mi się zbyt pompatyczna i muzycznie zupełnie nieciekawa.
Nick:Bob Dodano:2007-07-27 14:34:16 Wpis:Co za absurdalna, pełna błędów, niedorzeczności i nonsensów recenzja. Żadna scena lotu w filmie nie trwa 10 minut - ani na miotłach ani bez nich. Nie mam pojęcia skąd recenzent wytrzasnął takie bzdury. To, że filmu nie widział, jest pewne, a to, że udaje, że go widział jest nawet bardziej niż pewne. W filmie muzyka gra doskonale. Tam gdzie powinno być ją słychać, jest świetnie słyszalna. Może na płycie nie zachwyca, ale przecież nie o to chodzi w muzyce filmowej, na Boga!! Słuchalność... kolejny absurd polskich recenzentów muzyki filmowej - wymyślili sobie słowo, którego znaczenie tylko oni znają. Wypadało by popracować nad poprawną polszczyzną, zanim się weźmiecie za słowotwórstwo. Duuuużo tej recenzji brakuje do poprawności i miarodajności.
Nick:Obiwan Dodano:2007-07-27 11:03:36 Wpis:Całkowicie zgadzam się oceną recenzenta. Zdecydowanie najgorszy soundtrack do harrego pottera i chyba jedna z gorszych kompozycji tego roku. Straszny zawód :/
Nick:Mefisto Dodano:2007-07-27 01:42:57 Wpis:Temat przewodni (słyszalny już w trailerze) jest kapitalny. Natomiast cała reszta działa już na zasadzie co kto lubi. Mi się podoba, choć nie jakoś strasznie. Death Proof bardziej przystępny moim zdaniem, choć i Planet Terror warto posłuchać, choćby dla Too Drunk To Fuck :D